SilverPush – jak Cię szpieguje TV

Komunikacja między telefonem a telewizorem

SilverPush to jeden z pionierów w szpiegowaniu użytkowników i gromadzeniu danych, dzięki którym personalizuje się reklamy. Wszystko za pomocą niesłyszalnych dla ludzkiego ucha dźwięków.

Oglądasz telewizję i jednocześnie np. odbierasz maila na telefonie albo przeglądasz Facebooka. Podczas przerwy reklamowej, choć o tym nie wiesz, telewizor emituje sygnał dźwiękowy do telefonu. Ten odbiera przekaz, a gdzieś daleko rodzi się informacja – oba urządzenia należą do ciebie. To, jakich właścicieli mają urządzenia jest niezwykle istotne dla branży reklamowej i ogromnego nacisku na tworzenie spersonalizowanych reklam.

Dotychczas kontekstowość reklam sprowadzała się do tego, że gdy wrzuciliśmy na Facebooka posta z odpowiednimi słowami np. swetrem na gwiazdkę, w aktualnościach magicznie pojawiały reklamy odzieży. Szybkie tzw. wychodzenie naprzeciw potrzebom użytkowników było proste, bo korzystaliśmy głównie z komputera osobistego. Teraz, w dobie smartfonów i tabletów reklamodawcy mają dostęp do znacznie większej dawki informacji na nasz temat.

Według Centrum Demokracji i Technologii, organizacji zajmującej się ochroną cyfrowych praw człowieka, korporacje znalazły sposób na to, by łączyć używane pod jednym dachem urządzenia elektroniczne. Dzieje się tak właśnie dzięki niesłyszalnym dla ludzkiego ucha sygnałom dźwiękowym.

Jednym z producentów oprogramowania do takich sygnałów radiowych jest SilverPush. Jeśli odwiedzimy stronę, która korzysta z technologii SilverPush, nasze urządzenie wyemituje sygnał ultradźwiękowy, który może być odebrany przez każdy gadżet z choćby jedną aplikacją, która również korzysta z SilverPush. Implikuje to, że dane urządzenia należą do tej samej osoby. SilverPush weszło ostatnio także na rynek telewizyjny. Niektóre reklamy zawierają bowiem w sobie ten sam niesłyszalny dla nas sygnał dźwiękowy. Gdy jakieś urządzenie go odbierze, będzie wiadomo czy oglądamy reklamy, jak długo i jakiego typu są to reklamy. Na tej podstawie tworzony jest profil danej osoby.

Piyush Bhatt z SilverPush twierdzi, że technologia ta używana jest tylko w Indiach, ale firma założyła już biura na Filipinach i w San Francisco. Nietrudno się domyślić, że działania SilverPush zaniepokoiły specjalistów od ochrony danych i praw człowieka w sieci. Ta metoda jest bowiem niestety o wiele bardziej dokładna, niż inne sposoby śledzenia aktywności danej osoby w internecie. Co prawda Piyush Bhatt z SilverPush powiedział, że aplikacje wyposażone w SilverPush pytają użytkownika, czy zgadza się na taką formę inwigilacji, ale konia z rzędem temu, kto dokładnie wczytuje się w listę rzeczy, które udostępniamy podczas instalowania aplikacji z np. Sklepu Play.

Sprawa jest też znacznie groźniejsza niż tylko szczucie nas nowymi sweterkami na Facebooku. Lorenzo Hall z wspomnianego już Centrum Demokracji i Technologii uważa, że sygnały dźwiękowe mogą być także wykorzystywane przez organizacje rządowe do śledzenia obywateli. Nie jest to założenie bezpodstawne. Najpierw był serial „Person of Interest”, a potem okazało się, że faktycznie istnieje choćby PRISM, czyli szeroko zakrojony projekt inwigilacji społeczeństwa. Choć oczywiście technologia wymyślona w SilverPush służyłaby do np. tworzenia powiązań pomiędzy komórkami terrorystycznymi, nietrudno sobie wyobrazić, jak łatwo zacząć podsłuchiwać wszystkich.

Realne implikacje jakie pojawiają się w głowie, gdy powstaje taka technologia, są dość upiorne. Na pocieszenie można tylko dodać, że SilverPush ponoć pozostaje w ścisłym kontakcie z Centrum Demokracji i Technologii, a także sprawie przyglądają się liczni eksperci od prywatności. Nowa generacja oprogramowania śledzącego nasze poczynania, ma być bardziej widoczna dla użytkownika. W założeniu aplikacje miałyby zatem mocniej ostrzegać przed ewentualnym udostępnianiem swoich danych, urządzeń oraz połączeń między nimi. Czy to oznacza, że oddalamy się jednak od mocno Orwellowskiej wizji świata? Niekoniecznie.

żródło: tomaszek, Atlantic